Moje dziwactwa





06.04.2009 :: 21:31


Petrus Christus - "Portret młodej dziewczyny", Staatliche Museum, Berlin, 1470, olej na desce.


Tak oto mijają mi wieczory z historią sztuki, jedne z ciekawszych i bardziej pasjonujących wieczorów jakie miałam kiedykolwiek. Cudowne, niezapomniane tete a tete z najwybitniejszymi twórcami wszystkich epok. Ta młoda dama powyżej, to tylko jeden z wielu przykładów dzieł które wryły mi się w mózg nawet bardziej niż by można tego chcieć. Przecież ona tym spojrzeniem hipnotyzuje! Przecież nie można przestać widzieć tych jej oczu. Może to tylko moje odczucie? A co powiecie na to:



Jaka ona piękna! Groźna! Zniewalająca! Okrutna, triumfująca Judyta z głową Holofernesa, nie zdradza uczuć żadnym drgnieniem, może tylko w kącikach ust czai się zalążek uśmiechu... Bellisima!

A co powiecie o Simonetcie Vespucci pędzla Botticellego?


Dla mnie jest ideałem kobiecej urody. Te rude pukle misternie pozaplatane w warkocze w których połyskują perełki, jej piegi, wysokie czoło, szlachetne rysy... Jest przepiękna.

Warto jeszcze wspomnieć o "Śpiącej Wenus" Giorgione.. Ale już czasu nie mam na szukanie jej i wklejanie tutaj, zresztą, to i tak bardzo znane.

Dobrze, podzieliłam się ze światem moim zachwytem, a teraz muszę już lecieć zachwycać się dalej. Za miesiąc matura z historii sztuki, zdaję poziom rozszerzony. Spontaniczna decyzja to była, trochę mało przemyślana, ale teraz myślę, że jedna z bardziej udanych jakie ostatnio podjęłam. Pierwszy raz uczę się czegoś co NAPRAWDĘ mnie interesuje.

Dopisek z dnia 7.04.2009:
Aha, jeszcze jedno:
Uwierzycie że te dwa obrazy poniżej namalował jeden malarz?




Tak tak, to Rubens! Ale jakże różny! Zawsze wydawało mi się, że nie znoszę go całkowicie, ale kiedy patrzę na pierwszy z tutaj zamieszczonych obrazów, zawsze się nim zachwycam. Cóż więc myśleć o Rubensie? Z pewnością nie potępiać i nie spłaszczać go do roli miłośnika "rubensowskich" kształtów.

No i jeszcze ostatnie - nie mogę się powstrzymać żeby tu tego nie wkleić:

2/6 obraz z cyklu "Modne małżeństwo" Williama Hogartha, XVIII-wiecznego angielskiego twórcy satyr i rycin.

Wpatruję się z zachwytem w tego zblazowanego "Modnego Męża", który rozwalił się na fotelu jak panisko i wszystko jest mu całkowicie obojętne. A jaki elegant! Te jego cienkie łydki wysunięte przed siebie, ręce w kieszeniach i ta arogancja którą emanuje! Jakie to wszystko naturalne, jak świetnie widać jego charakter, emocje! I jaki jest zadziwiająco współczesny w tym swoim zblazowaniu, aż dziw. Wpatruję i zachwycam się.

A przecież muszę jeszcze uczyć się dziś matmy, a już jest 23.

dopisek z dnia 9.04.2009, godz. 21:11
I znów nie mogę się powstrzymać, żeby czegoś tu nie dorzucić. Bardzo lubię "Wiedźmina", szczególnie cykl książek Sapkowskiego o tymże, ale grę także, więc kiedy zobaczyłam ten obraz:


Jacek Malczewski - W tumanie, 1893-94, olej na płótnie, Muzeum Narodowe, Poznań


.. moje skojarzenia były jednoznaczne: toż to jest rewelacyjna wizja południcy! Dużo lepsza niż ta z gry, z niesamowicie wspaniale oddanym ruchem i tajemniczą aurą tej postaci. Ach, gdyby Tomasz Bagiński opracował sceny samej gry a nie tylko intro i outro, pewnie tak by wyglądała południca w "Wiedźminie"... ^^ I miałabym jeszcze jeden wspaniały motyw do mojej prezentacji maturalnej z polskiego (temat to: "Omów specyfikę kreacji świata przedstawionego fantasy w wybranych utworach literackich i innych dziedzinach sztuki"). Zresztą, nie ma co żałować - w tym temacie i tak już niczego dodać nie mogę - bibliografia już oddana. Będę mówić o komiksie Polcha, filmie Brodzkiego, "intrze" i "outrze" z gry "Wiedźmin" Bagińskiego właśnie, no i oczywiście o samych opowiadaniach Sapkowskiego. Mojej komisji zapowiada się arcyciekawe 15 minut a mi samej sporo stresu związanego z tym czy zdążę się wyrobić w tak krótkim czasie ^^


dopisek z dnia 14.04.2009, godz. 21:09

Jacques Louis David - Napoleon przekraczający Alpy, olej na płótnie, 1801

Jak się tak dłużej w niego wpatruje, to można się zakochać, zaiste...

dopisek z dnia 20.04.2009, godz. 07:40
Ustawiłam go sobie jako tapetę na pulpicie. Zagrzewa mnie do walki i podnosi na duchu w czasie zwątpień przed-maturalnych (jakże licznych).
no comments?(0)