09.03.2010 :: 22:14
Właściwie to nic się nie działo. Cisza - matowa, pusta i głucha. Przestrzeń tak pusta, że aż duszna od pustki, przesycona powietrzem, które dławi, wdzierając się w gardło przemocą, zalewając je magmą w kolorze ultramaryny, która kotłuje się, bulgoce i pęcznieje, nabrzmiewa w płucach, rozsadza trzewia, wybucha, rozrywa, niszczy. W oddali horyzont, jasna wstążka, słońce po stronie tamtej nie jeszcze, ale i już nie po tej, zawieszone w tej jednej jedynej chwili, która ma coś znaczyć, która musi coś znaczyć. Musi, bo inaczej... Ale: co? Co inaczej? Wszystko drze się do uszu, wdziera gwałtem fałszu, zgrzytliwie piszczy, piskliwie zgrzyta, jazgocze nieznośnym jazgotem furgotów, łopotów, kakofonią dźwięków najstraszliwszych. Przestwór bezkresny przemierza Myśl wcielona, Myśl nie ma postaci, jest sobą, czystą. Przemierza.

To musi coś znaczyć. Trzeba zmusić Myśl, by nadała znaczenie. O, Myśli! Określ Się, wyraź Się, nazwij! W Twojej woli leży sprawa cała. Myśli! Ty musisz stworzyć, Tobie nie wolno uciekać. Zmyślić nie umiesz, pomyśl, przemyśl, zamyśl więc cokolwiek. To nie może trwać, nie może trwać wiecznie pustka. Nadaj piękno tej chwili – popatrz, ona taka rozpaczliwa. Nadaj grozę – czyż cię nie przeraża żeś sama, że wokół tak dziwnie? Zmuś, zmuś, Myśli, Czucie do czucia. Rozkaż przeżyć zmysłom catharsis, rozkaż oczyścić się z tego grzechu, którego nie ma. Rozkaż zgrzeszyć, by stać się czystym. Myśli! Stań się złowrogą, nieposkromioną, morderczą, lubieżną. Stań się pokorną, niewinną, czystą, dobrą. Stań się, Myśli, jakąś! Ja wołam do Ciebie, stań się! Stań się!
no comments?(4)